FANDOM


Dragoniar obudził się. Był w kontenerze, co było sprzeczne, ponieważ pamiętał, że położył się na stogu siana w oborze. Tak, uwielbiał wakacje na wsi. A teraz, jakiś nikczemnik, porwał go od błogiego odpoczynku i przetrzymywał go w kontenerze! Próba wstania i pójścia kilku kroków odzwierciedliła się krzykiem typu "AAAAU!". Otóż Drago przewrócił się w ciemności i drąc się, ponieważ stuknął się w kolano, oberwał w głowę, najprawdopodobniej butelką. Dopiero teraz zauważył, że w kontenerze są też inne osoby. Dysortograf, który obecnie wypijał kolejną butelkę oranżady poczuł absmak, kiedy ktoś przewrócił się o jego nogi, wpadł w tłum i darł się jeszcze głośniej. Rozbił więc mu butelkę na głowie. Oczywiście pustą, bo szkoda pełnej. Drago klnąc rzucił się na Dysortografa, ale ten, robiąc unik, spowodował, że wpadł prosto na śpiącą Rynalin. Szamotaninę przerwał Snurtle uchylając właz u góry kontenera i krzycząc:

- Ciszej! Nie po to porywałem was, abyście teraz straszyli moich ludzi! Więc zamknijcie się, albo przygwożdżę was do ściany! - Snurtle krzyknął, ale zaraz oberwał butelką. Butelki rozbijały się wokoło niego, a także inne rzeczy: kapcie, ciastka z kremem, a nawet nocnik (pusty). Pełen zrezygnowania Snurtle zamknął właz i szybko oddalił się, klnąc pod nosem.


Po kilku dniach motorower zbliżył się do Maksia. Jednakże farmer jadący na nim nie zauważył go i wyminął. Całe szczęście, że przejeżdżała śmieciarka tą trasą. Z braku miejsca w szoferce, Maksiu zajął miejsce na pacę ze śmieciami. Nie wspominał miło tej podróży.


- Nie chcę tutaj robić żadnych grup dochodzeniowych, ale potrzebujemy szefa. Kto jest za, abym był to ja? Czekajcie, głosowanie nie jest potrzebne, dlatego to ja nim zostaję. Dziękuję za uwagę. - Herc wygłosił przemówienie ku ogólnej dezaprobacji. Wtem W podniósł się, i mówiąc z ustami pełnymi ciastek zaczął wygłaszać plan:

- Wmmwmw, wmwmmm mmm, wwmwmwm. Fmmwmmfmmhm. - tu przełknął ciastka - jak już mówiłem, trzeba będzie zbadać WSZYSTKIE drogi. Zacznijmy więc od Snurtla. Zauważyłem, że nie był na naszym zebraniu od prawie miesiąca. W tym czasie, zameldowano więcej porwań i doniesień o NOLu niż dotychczas. Jedną ze spekulacji jest to, że Snurtle kolaboruje z obiektami ze spodka, porywając ludzi - co dziwne, naszych ludzi. I to tych najwyżej postawionych. Zgaduję, że teraz kieruje się, aby przylecieć od nas i nas zabić, porwać, etc.

- Bardzo dobre rozumowanie, kochasiu! - na sali pojawił się Snurtle dzierżąc w rękach pistolet maszynowy - a teraz albo idziecie ze mną, albo płacicie mi 100 000 debilarów i jesteście wolni. Nie zapominajmy, że aby uwolnić waszych przyjaciół, należy też mianować mnie administratorem...nie... a może by tak.... - po chwili namysłu - Mianować mnie biurokratą! Tak! Kto jest za?

Większość ludzi podniosła rękę. Nie podniosła tylko garstka osób, mówiąc "Nigdy!", "Chciałbyś", "Gdzie są moje ciastka?!" etc.

- Czekajta, a gdzie ten wasz przywódca, Herc? - Snurtle nie zauważył, ja po cichu Herc wymknął się ko kuchni, a następnie do zbrojowni. Wtem zjawił się, dzierżąc w rękach....placek, i to nie byle jaki...


ŚLIWKOWY.

- To dla mnie??!! - krzyknął Snurtle. Herc pokiwał głową. Snurtle wziął placek, a chcąc urwać kawałek kruszonki Herc krzyknął:

- PADNIJ!

W tym momencie Herc nacisnął guzik przy rękawie, powodując detonację placka prosto w twarz Snurtla. Ten przewrócił się i próbując oczyścić twarz z osmolonego powidła śliwkowego i kruszonki krzyczał:

- Gonić ich! Gonić ich! - Snurtle myśląc, że uciekli wzywał posiłki.

- Ej, a jakby tak im uciec?! - Discord wpadł na pomysł

- Całkiem fajny pomysł. W NOGI!!! - Ron krzyknął. Wtem W wpadł na genialny plan:

- Napuśćmy na niego Micha! - Kilka osób wybiegło po Goblina, a powracając, oswobodzono go, przecinając więcy krępujące go. Fatgoblin od razu zamienił aię w Micha, dopadł swojego noża i rzucił aię na posiłki Snurtla, krzycząc przy tym:

 - ONLARI ÖLDÜRÜR! ÖLÜM, ÖLÜM, ÖLÜM!

 Ciąg dalszy nastąpi!

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.