FANDOM


Wszystkie trzy cylindry Syreny, wraz z tłokami dawały z siebie wycisnąć wszystko, dzięki czemu jechali z zawrotną prędkością 60 km/h. Snurtle nigdy nie przywiązywał jakiegoś szczególnego sentymentu do swojego wozu, przez co nadal jeździł swoim przerdzewiałym i odrapanym samochodem, pomimo, że ten miał już prawie czterdzieści lat. Skoro jeszcze jeździł, to po co go zmieniać? No właśnie. Ale wróćmy do tematu:

- Michał, dlaczego jeszcze nie dojechaliśmy?- Maks pytał się Snurtla, który cały czas pomrukiwał coś pod nosem, jakby nie zwracał na to uwagi. Snurtle sięgnął do prowizorycznie wmontowanego radia i włączył jakąś stację, aby umilić jazdę wciąż narzekającemu Maksowi. Jednak we wnętrzu było na tyle głośno, że nic nie było słychać. Wieś oddalona była o około 120 kilometrów, jechali już pół godziny, więc zostało im jeszcze około 80 kilometrów. Czemu aż tyle? Po drodze musieli tankować, mieszać olej z benzyną, wymienić gaźnik, załatać koło i wymienić żarówkę w kierunkowskazie. Na dodatek zamek w drzwiach pasażera nie działał poprawnie, więc trzeba było załatwić to sznurem. Ale jakoś jechali, drogi cały czas, powolutku ubywało. "Powolutku" to raczej przesadnie optymistyczne określenie. Po pięciu minutach samochód stanął. Spod odrapanej, a wcześniej pomalowanej na kolor żółty maski unosiły się kłęby dymu. Wszystko zaczęło syczeć. Snurtle wiedział, co to oznacza. Nawalił układ chłodzenia. Westchnął i otworzył maskę, czekając aż silnik się ostudzi, aby rozpocząć naprawę.


Tajemniczy obiekt wyleciał w stronę Polski. Ponownie. Napotkał jakieś drobne miasto. Tak, to był plan. W środku spodka, operatorzy wszystko zaplanowali. No właśnie, kto był wewnątrz? Aby tego się dowiedzieć, należy przedostać się nad krainę lodu i pustkowia. Antarktydę.


Małe zebranie ludzi w sprawie zaginięcia coraz większej ilości osób.

- Witajcie, witajcie... Ja, jako wasz zastępca, zastępcy, zastępcy jego adminowości Dragoniara, ogłaszam rozpoczęcie narad i takie tam bzdety - powiedziała z rezygnacją kobieta siadając zaraz po wygłoszeniu przemówienia, cały czas patrząc spojrzeniem pokerzysty. Nie była dzisiaj w nastroju. Dragoniar zniknął jako pierwszy, Snurtle jak zawsze ma awarię, a Rynaliny nie było, bo była na urlopie. Jednym słowem beznadzieja.

- Ktoś ma jakieś pytania? - z niechęcią zadała pytanie. Po chwili pojawiła się pierwsza dłoń, a jej właściciel zaraz po uzyskaniu głosu podszedł pod ścianę, rozwinął ekran i włączył rzutnik. Otwierając niewielkie, niebieskie pudełko slajdów, ostrożnie wyjął jeden i wsadził ostrożnie w miejsce służące do wyświetlania go. Wyjął patyk i pokazywał poszczególne elementy planu, który dość obszernie rozrysowany, był dla większości narodu nieczytelny.

- Zacznijmy od tego, że pierwszą ofiarą porywacza był Dragoniar, a kolejną Might. Nie ma te wątpliwości, że porwane zostaną osoby takie jak Sweet, lub Rynalina...

Na sali zapanował chwilowy gwar...

-...Sądząc po kolejnych przypadkach porwań, doszliśmy do wniosku, że skoro Wonam został porwany, to Kowboj i co gorsze, ja zostaniemy porwani to się nasza współpraca rozleci! - Postać przełączyła slajd - W tym jakże zacnym miejscu przedstawione są postacie z grupy Seniorów, czyli takie jak Dragó, Sweet, Snurtle, Kowboj, no i oczywiście ja, rzecz jasna. Wszystkie szychy zostały porwane, oprócz mnie, Sweet, Kowboja i Snurtle'a, a także kilku osób, które są na sali. Poniżej jest grupa Juniorów, ale w niej raczej wszyscy już są, więc pomińmy to. Czy nie dziwi was, że Snurtle nie został porwany będąc tak ważną osobistością?

Na sali znów zapanował gwar, jednak nagle ktoś się odezwał krzycząc

- Telefon! Delta dzwoni!! Gdzie jest W.....- osoba z plakietką "Mr K", będąca w chwili obecnej recepcjonistą przybiegła na salę.

- Ja jestem tutaj... DAWAĆ TEN TELEFON! - Osoba krzyknęła podbiegając do osoby z telefonem

W telefonie rozległ się szum, ale zaraz później można było usłyszeć

- Witaj W, tu Delta. Nie uwierzysz co się stało! Doniesiono mi o zniknięciu Rynaliny! - Delta mówił, a włąściwie krzyczał, był podekscytowany i załamany, nagle zmienił tematykę - Zbliża się! Co to jest do cho....

Rozmowa urwała się, poprzedzona coraz większą ilością szumów, pisków i różnych, dziwnych, wręcz paranormalnych zakłuceń.

Osoba prezentująca plan, obecnie trzymająca słuchawkę zaniemówiła. Rzuciła tylko "Skreślić Rynalinę i Wave" i zmilkła. Odłożyła słuchawkę, po czym zaczęła mówić do siebie

- Jak to możliwe, że pominąłęm Wave? Czemu? Czemu taki fail...- po czym usiadła, założyła nogę na nogę i pociągnęła łyk herbaty. Nie odzywała się już więcej. W grupie seniorów zostali jedynie Sweet, W, Delta, Goblin, Snurtle i Kowboj. Rem, Robioklez, Konrad i Maks byli bezpieczni. Nagle drzwi się otworzyły. Na salę przyszli dwaj mężczyźni odziani w płaszcz i kapelusze z szerokim rondem, tak, aby nie było widać twarzy. Przedstawili się jako "Ron" i "I". Nikt ich się nie spodziewał w ten czerwcowy wieczór. W przyparty jakby do ściany ocknął się i powiedział:

- Podajcie mi czerwone pudełko. Muszę przygotować slajdy dla "gości specjalnych"...

Ciąg dalszy nastąpi (Kiedyś tak...), życzę miłego czekania >__>

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.