FANDOM


Noc, gdzieś na pustkowiach Syberii, wrzesień 1939.

Postać w długim płaszczu z szerokim rondem biegła przez las. Biegła tak szybko, jak tylko mogła. Co chwila potykała się, lub odganiała się od pajączyn, w które się zaplątywała. Gałęzie z ostrymi igłami smagały ją po twarzy, przysypując od czasu do czasu śniegiem. Postać odwróciła się na chwilę nie zaprzestając biegu. Wiedział, że nadal go ściga. Wielki potworny zwierz. Postać przez chwilę popatrzyła na zwierza nie zaprzestając biegu. Zwierz ryknął. Wystraszona postać biegła najszybciej jak mogła. Wiedziała, że w razie problemów, musiała uciekać, gdzieś, gdzie normalnie nie można się dostać.... czarny nóż znów dał o sobie znać pod płaszczem osoby. Nagle przewróciła się. Zwierz obejrzał się, ryknął i z całą furią biegł w stronę postaci taranując wszystko, co blokowało mu drogę. Postać wiedziała, że nie może mu uciec. Wyjęła czarny sztylet pokryty hieroglifami i piktogramami i przeciąwszy sobie skórę na palcu, tak aby spływała krew krzyknęła:

- Do zaginionego królestwa!

Rozbłysło światło. Zdezorientowany zwierz zasłonił oczy. Oślepiona niedźwiedziowatopodobna sylwetka upadła nieprzytomna. Nie był to jednak niedźwiedź. Było to coś większego. Coś olbrzymiego. Postać ścigana zniknęła wraz ze zniknięciem światła.


- Podpułkowniku, nie jadę dalej. - powiedział Herc.

- Czemu? - zapytał się Ronix

- Nie zamierzam jechać z księżniczkami. - powiedział. W tej chwili został dwukrotnie kopnięty w oparcie siedzenia, na którym siedział.

- No dobra.... ale to pierwszy i ostatni raz.... - warknął.


Snurtle i Kowboj siedzieli skuleni w celi więziennej. Nie wiedzieli, że są pod czujnym okiem kata, specjalizującego się w torturach... Raz po raz próbowali uciekać, z brakiem skutków. Kat natomiast cieszył się, że może się wyżyć w torturach psychologicznych: zagadywał, ironizował, naśmiewał się. Bohaterowie postanowili zaplanować coś bardziej sukcesywnego. Nadali planowi kryptonim "Operacja martwy glommer". Musieli się wymknąć, wtedy, kiedy przyjedzie delegacje, bo w biurze będzie zamieszanie. Snurtle wyjął kartkę papieru i zaczął rozrysowywać kawałkiem węgla drzewnego plan ucieczki. Musieli zdążyć. To była kwestia życia i śmierci.

Ciąg dalszy nastąpi!

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.