FANDOM

  • Mi chiamo Maxwell

    Wendy, Charlie i Abigail postanowiły zejść z góry na dół, gdzie spadła Willow. Droga była dość długa i już było widać poranne pojaśnianie się nieba. Wtedy Wendy zapytała...

    - Abi, skąd w ogóle ją znasz? -

    - Wiesz, kiedy ty spędzałaś wakacje chora, w szitalu byłam harcerką jak pamiętasz. Miałyśmy właśnie tam tą dziewczynkę, Willow. Zawsze rozpalała ogniska, i nosiła przy sobie tą zapalniczkę. Mówiła nam ciągle o ogniu i jego pięknośći... do czasu.

    - Co było dalej? -

    - Została wyrzucona z obozu za "celowe próby podpalenia namiotu". Muszę przyznać, że była wściekła, kiedy musiała opuścić obóz. Tak bardzo, że rzuciła we mnie pochodnią... -

    - Aaaa! To dlatego dołączyłaś później do mnie do szpitala. Tylko dlaczego rzuciła akurat w ciebie? -

    - Właśnie …

    Czytaj całość >
  • Mi chiamo Maxwell

    Dziewczyny szły dzielnie przez polanę. Różdżka wydawała młe i długie, acz słabe dźwięki. Wiedziały, że nie zbliżaja się do elementów. Jednak wiedziały, że szły dobrą drogą. Dźwięk i tak jest mocniejszy niż na początku wyprawy. Dlatego nie zmieniały drogi, ale wiedziały, że droga tutaj jest długa.

    - No nie, zaraz noc -

    - Uspokój sie, i tak podróżujemy bardzo długo. Trzeba rozbić obóz -

    - Okolica wydaje się spokojna. Śpimy -

    Dziewczyny szybko rozstawiły śpiwory i odpłynęły w objęcia Morfeusza. Tym czasem w okolicy, po nocy biegała dziewczynka z zapalniczką. Willow, pyromanka. Lubiła robić ogniste psikusy zwierzętom, ale ludźmi też nie pogardzi. Zuważyła śpiącą grupę i wiedziała już co zrobi. Podeszła do śpiworu, w którym śpi Charlie. Delikatnie …

    Czytaj całość >
  • Mi chiamo Maxwell

    W obozie wrzało. Wendy szukała lin i ostrych kamienii, a Abi przygotowywała racje żywnościowe. Wendy się nie spodziewała, że może być taką świetną kucharką. Tylko Charlie siedziała nad namiotem. Smutna i zamyślona rozmyślała nad ostatnimi wydarzeniami. Nagle ją olśniło...

    - Ej, dziewczyny! Kiedy czytałam księgę Maxwella to była tam wzmianka o częściach do jakiegoś teleportu. Możliwe, że Maxwell mógł go użyć by się tu dostać! -

    - A jak te częsci wyglądają. -

    - Pierwsza to takie pudełko z wajchą. Służy ona do przechowania energii na teleportację. Druga to takie dziwne korbki z kablem. One służą do transportowania tej mocy z pudełek. Kiedy energia dojdzie do końca korbek, to odbiera ją złote koło. Wysyła ono tajemniczą energię, która już cię moż…

    Czytaj całość >
  • Mi chiamo Maxwell

    Suknia Charlie, biała była widoczna nawet w całkowitej ciemności. Nie emitowała ona jednak światła, więc Charlie musiała biec na oślep.

    - Słuchaj Wendy, niedługo się jej wzrok przywyczai do ciemności. Ucieknie nam! -

    - Nie martw się. Jak przyśpieszymy to będzie zmuszona do tego samego.

    - I co? -

    - Natknie się wtedy na nasze pułapki. -

    Faktycznie, dziewczyny założyły pewnego dnia tu pułapki z gruzu i kamieni. Zbyt dużo psów przychodziło z okolicy północy. Przewagą oczywistą była pochodnia, którą dzierżyła Wendy. nagle można było usłyszeć krzyk i łupnięcie. Dziewczyny podeszły do leżącej Charlie. Miała poważną kontuzję nogi.

    - Pójdziesz z nami, minie parę godzin nim będziesz mogła pójść. - Powiedziała Wendy przylepiając jej miodowy okład do nogi.

    -…

    Czytaj całość >
  • Mi chiamo Maxwell

    Krater był naprawdę spory. Abigail była zbyt słaba, żeby "przeżyć" wybuch. Nagle stała się rzecz niespodziewana. Amulet na szyi Wendy uniósł ją do góry. Następnie po prostu pękł stawiając Wendy na nogi.

    - Łał! To było niesamowite! Tak umrzeć i przeżyć. - Powiedziała Wendy, po czym wzięła ledwo żywego homora, który był po wybuchu i uderzyła młotkiem. Kwiat uniósl się i zrodziła się z niej biała postać.

    - Jednak przeżyłaś! Zapomniałam o amulecie. -

    - Ta, co z nią zrobimy?

    - A ja wiem? To naprawdę nasza Charlie?Ta której nie zdążyłam zobaczyć?

    - Taa, zbyt się zżyła z tym magikiem. Sam nas tu sprowadził. Ją pewnie też.

    - Ale czemu stała się tym? -

    - Nie wiem, ale nie możemy jej tu tak zostawic. Weźmy ją do domu.

    I tak zrobiły. Nie ciężko było ją nieść…

    Czytaj całość >
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.