Dzień 2

Słońce wyłaniało się zza horyzontu,gdy jeszcze sobie smacznie chrapałem,śniąc o powrocie do mego,jakże utęsknionego domu.Mogłoby się wydawać że jestem teraz w lepszym miejscu.Zdala od wszystkich problemów i zmartwień,lecz nie...

Zasoby jedzenia,kończyły się w zastraszającym tempie.Można było to odczuć na przykładzie burczącego żołądka i mojego plecaka,bo to w nim trzymałem pożywienie.Jedząc ostatki które pozostały,rozmyślałem co by dzisiejszego dnia uczynić,by przetrwać i nie paść z głodu.Pająki z okolic zbierały się do swego,paskudnego gniazda.Te monstra nie znały słowa poddać się.Gdyby mnie w nocy wyczuły mógłbym nie dożyć tego dnia.Kończąc posiłek,wiedziałem co muszę zrobić,wytępić pobliskie pająki.Miałem już obmyślony plan,ale potrzebne były do tego pewne rzeczy.Szybko wziąłem się do roboty i miałem już wszystko co było potrzebne.

Wieczór nadchodził dużymi krokami,gdy ja zacząłem wypełniać plan.Gdyby coś poszło nie tak,miałem włócznie co by mi pomogła w razie potrzeby.Nie myśląc dłużej,podpaliłem gniazdo tych potworów!Nagle przeszyło mnie dziwne uczucie,tak jakby jakaś nieznana mi siła wysysała moją odwage/głupote.Z niewiadomych przyczyn,widok ten napawał mnie radością.Gdy było już po wszystkim,pająków nie było,zostało tylko jakieś mięso.Ciekawstwo wygrało i zabrałem łup do obozu.Myśląc że najem się do syta,byłem w strasznym błędzie.Cały łup był jakby zgniły od zła.Nie chcąc uprzykrzać sobie mych zmartwień,nie jadłem dalej.Małe ogniki tańczyły radośnie w ognisku,gdy w ten czas ja cierpiałem z głodu.Patrząc na gwiazdy usnąłem,myśląc o lepszym miejscu niż to....

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.