FANDOM


Jest to moje 1 opowiadanie, mam nadzieje iż zostanie ciepło przyjęte :) Samo wymyślenie tytułu zajęło mi 6 minut, także nowe części mogą wychodzić rzadko D: Jest to moje opowiadanie, dodaje tu własne rzeczy tak więc nie spamujcie mi w postach o tym. Mam też do was wielką prośbe : jeśli mi nie wyjdzie, ale będe puszczać dalsze części NIE SPAMUJCIE mi w komentarzach żebym przestała. Napiszcie pod jednym i okej, ale nie spamujcie pod każdym że JEZDEŹ NOOBEM PSZEZDAN PISAĆ!!!!!11ONEONE, proszę was.

Nazywam się Annabeth Chase.

Jestem półboginią, heroską, kto jak woli. Mieszkam w obozie Herosów, moją matką jest sama Atena, bogini mądrości.

Pewnego dnia, przechodząc po obozie razem z moim chłopakiem Glonomóżdzkiem, czyli Percy Jacksonem postanowiliśmy wyjść z obozu. Groziło to niebezpieczeństwem, ale odkąd moja sympatia pokonała Matke Ziemie, Gaje nie obawiam się o nic będąc przy nim. W każdym razie, on musiał wrócić do obozu. Nie wiem dlaczego. Przechodząc po lesie bez niego spotkałam dziwną biblioteke. Nie zważając na to, skąd ona się tam wzieła zaskoczona weszłam do niej. To okazało się błędem.

Gdy tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam sterte pięknie oprawionych i dużych ksiąg. Poczułam się jak w niebie. Uwielbiam czytać, chociaż jako heroska mam dyslekcje i ADHD, ale to dlatego że mój mózg jest przestawiony na Greke, dzięki czemu z łatwością rozszyfrowuje greckie symbole. Moja druga choroba męczy mnie dlatego, że mam odruchy bitewne, a ADHD mi w nich pomaga. W każdym razie, weszłam głębiej. Było tam ciemno, więc złapałam pochodnie która była przymocowana do ściany, i szłam dalej. Nagle pojawił się przede mną mol. Wielki mol. Wyglądał troche jak ważka, jednak miał łapy smoka. Uczyłam się o nim. Chociaż to mol, nazywa się muchosmok, gdyż wygląda jak smok połączony z muchą. Oczywiście nie jest tak niebezpieczny jak smok. Zaczął pożerać książki, a ja, zdesperowana próbowałam go przegonić. Uderzyłam go sztyletem który dostałam w Tartarze, gdy wpadłam tam przez Arachne, szwaczkę zamienioną w pająka. Owad popatrzył się na mnie, po czym ugryzł mnie w ręke. Bolało mnie jak diabli, gdy popatrzyłam na moją ręke, zobaczyłam wielkiego siniaka. Mol nie przestał, próbował mnie uderzyć jeszcze raz. Ja, w rozpaczy uderzyłam w niego pochodnią. Zaczął płonąć, jednak nie do końca. Zrobił się czerwony i wściekły. Wyrosły mu dwie smocze łapy. Uderzył mnie jedną. Wrzasnęłam, moja ręka doznała ciężkiego oparzenia. Nagle w dymie pojawił się wysoki człowiek z kwadratową twarzą i garniturem. W ręku trzymał cygaro

- Widzę że potrzebujesz pomocy - rzekł - Zgodzisz się na mój układ? Pomogę ci, ale ty pomożesz mi.

- Zgoda! - krzyknęłam, i nagle złapały mnie ręce zrobione jakby z cienia. Były bardzo zimne. Złapały mnie całą, poza głową. Było ich dużo. Wrzeszczałam, prosiłam o pomoc. Ostatnie co usłyszałam to jego śmiech.



- Hmm, nie wyglądasz najlepiej. Lepiej znajdź coś do jedzenia zanim zapadnie zmrok.

Usłyszałam to, brzmiało to jak głos tego mężczyzny który obiecał mi pomóc. Otworzyłam oczy i ujrzałam ten sam dym, co podczas pojawienia się jego. Wokół rosły jagody, patyki, jakaś trawa, różne drzewa. Pachniało kwitnącymi kwiatami. Spadł deszcz. Była wiosna. Zauważyłam, że nie mam swojego sztyletu. Próbowałam go znaleźć, ale bez skutku. Zobaczyłam zdjęcie Percy'ego. Gdzie ja jestem? 

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.