FANDOM


W progu chatki Webbera stanął wysoki,szczupły mężczyzna o zakrzywionym nosie i czarnych jak smoła oczach ubrany w wytworny, szary garnitur.

-Witaj, Wilsonie. Miło cię widzieć.

-TY!! To przez ciebie jestem tutaj, w tym... miejscu!

Wilson rzucił się na Maxwella, gdy nagle cień wysokiej postaci jakby zmaterializował się tuż przed nim i...

-AAUUUU - krzyknął Wilson, gdy cień rzucił nim o ścianę.

- Więc, skoro mamy ten...hmm... incydent za sobą to może zechcesz wysłuchać dlaczego tu przybywam?

- Ty głupi, napuszony... khu...khu, khu..khyy. Chyba złamał mi żebra..

-To byłaby wielka strata gdybyś umarł już teraz. Zaplanowałem dla ciebie mnóstwo atrakcji. - W tym momencie Maxwell zbliżył sie do Wilsona i dotknął jego klatki piersiowej, z której dobiegł trzask i chrzęst.

- Co..się...stało??

- Przedłużyłem twoje życie. Innymi słowy uleczyłem twoje żebra.

- Ta, świetnie. Ale po co ty tu przyszedłeś?

- Ach tak, chciałem ci to wręczyć. - Maxwell wręczył Wilsonowi powyginany kijek, na którym znajdowało się miniaturowe radio z lat 80.

- Co to ma być?

'- Dowiesz sie w swoim czasie'. Webberze widziałeś co stało sie z Wilsonem? Jesli dalej bedziesz się'''''' do mnie podkradać z tym kijem to, to samo stanie sie z tobą.

Webber wypuścił kijek, który trzymał w ręce i krzyknął:

- Wyjdź z mojego domu natychmiast, oszuście!!

- Spokojnie, Panie Gospodarzu nie mam tu już nic do roboty. pronto.

W około Maxwella zaczęły wirować cienie i nagle przestały, a na miejscu Maxwella pozostały tylko wirujące kłębki kurzu.

- To chyba już pora.

I w tym momencie Wilson zemdlał.

C.D.N

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.