FANDOM


                     Księżycowy blask oświetlał rozległą polanę, spowitą w mroku. Jednak owa ciemność nie odznaczała się intensywnością. Ba, wyglądała jedynie jak otoczka dla nocy, a przynajmniej w oczach wilka. Przeraźliwą ciszę przerywały od czasu do czasu lekkie szelesty gdzieś w lesie, bądź szum liści. W zagajniku koczowały włochate, wielonożne stwory o przeraźliwej ilości ślepi, upojonych gniewem. Zapewne czekały na zbłąkaną ofiarę, niezbyt inteligętną, bo niepamiętającą o zapaleniu ogniska o tej porze doby. Łatwy łup. Jednak ten codzienny rytm przerwały nagle kroki, ciche, ale jednak dające się wykryć. Chód ten sprawiał w drganie pobliskie podszycie, nie powodując jednak przy tym dużo hałasu. Niczym trudna sztuka opanowana przez wyśmienitego złodziejaszka. Jednakże coś zaszeleściło w przeciwnym kierunku, właśnie w krzakach jagód. Niezgrabnie stąpające kończyny powodowały niemało dźwięków, a przy okazji ruszały się należycie szybko. Istota wydała gulgot, po czym ruszyła swój kuper do ucieczki. 

                    Lekkie stąpanie ustało. Zamieniło się zatem w przybierający na sile trucht, ciężki, a nadal zwinny i perfekcyjny. Spłoszony ptak pędził coraz szybciej, lecz drapieżnik nieubłaganie zbliżał się do niego. Czuł krew przepływającą w żyłach ofiary, jej nadmierny strach... To tylko przyprawiało go o kolejny przypływ śliny. Ciecz spadła na twardy grunt, przyozdabiając go w małą, prawie niezauważalną kałużę płynu. Podniecenie wprawiało serce myśliwego w stan zrównoważonej błogości, niby lekkiego uniesienia. Zresztą jak co nocy. Czarny ogon smagał powietrze to w jedną, to w drugą stronę, jakby zmniejszając opór wiatru. Nagle trucht ustał, obnażone kły dosięgnęły kruchego mięsa. Szkarłatna posoka przyozdobiła tą jakże iście przyjemną dla oka scenę. Nastała kolacja dla kłusowniczego stworzenia, tym razem zęby ukazały się w uśmiechu. Niech uczta się rozpocznie!

                      Nim ranek zawitał do krainy truchło już dawno zdążyło zniknąć z powierzchni ziemi. Stworzenie nie żałowało niczego, ani kości, ani orzechowych piór. Następnej nocy zacznie kolejne łowy, może nawet bardziej owocne...? 

******

Prolog opowiadania. x3 Mam nadzieję, że otrzymam konstruktywną krytykę w komentarzach, a i wytknięcie błędów interpunkcyjnych, ortograficznych i stylistycznych. ^^ 

Ach i przepraszam, że króciutkie. Obiecuję, że następne będą dłuższe i bardziej sensowniejsze, to było tylko lekkie i krótkie wprowadzenie.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.