FANDOM


Wilson obudził się na brzegu morza. Czuł mocny ból w potylicy. Wstał ociężale i spróbował ustać na galaretowatych nogach jednak nie udało mu się to za pierwszym razem. Gdy mu się to w końcu udało zaczął rozglądać się w panice dookoła siebie. ze

-Gdzie ja jestem?- powiedział do siebie Wilson. - To musi być zły sen.

Wilson spojrzał na najbliższe drzewo i podchodząc do niego łupnął głową o jego pień. Wyprostował się poczym upadł na ziemię. Gdy wstał opanował się  poczuł ssanie w żołądku. Na szczęście w pobliżu znajdował się krzak dzikich jagód. Po obraniu krzaka z owoców zauważył ,że słońce powoli zachodzi za choryząt. Począł więc zbierać krzemienie i patyki z których zrobił siekierę a następnie począł zbierać trawę. Po pozbieraniu teoretycznie odpowiedniej ilości trawy zabrał się do rąbania drewna. Po sączonej robocie wybrał się na małą wyprawę wokół brzegu. Nagle usłyszał ciche brzęczenie i zauważył pszczoły ,a gdzie pszczoły tam i miód. Na samą myśl o miodzie aż ślinka zaczęła mu cieknąć po podbródku. Wyruszył więc na poszukiwanie uli. Gdy nadszedł wieczór niebo sczerwieniało a pszczoły zaczęły uciekać. Wilson  który podążał ich śladem w końcu odnalazł ule jednak wiedział że jeżeli teraz zniszczy jeden wszystkie pszczoły mogą go zaatakować a niemal ochoty na bieg w ciemnościach. Znalazł więc mały zakątek w którym nie było trawy i rozpalił tam ognisko. Dorzucił drewna do ognia poczym położył się i zasnął. Musiał przecież wypocząć przed kolejnym dniem.

(PS: proszę o komentarze co do tego czy wam się podoba jestem nowy i muszę się jeszcze wiele nauczyć dlatego czekam na sugestie.)   

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.