FANDOM


edit 2017: byłem dziwnym dzieciakiem Witajcie wszyscy użytkownicy, admini itd. Chciałbym się przywitać i napisać opowiadanie. Będzie dotyczyło, dlaczego, kiedy mamy mniej niż 80 punktów Zdrowia Psychicznego, zaczynamy widzieć te włochate, czarne stwory (nie wiem jak się nazywają, więc przepraszam D:) zamiast królików. No dobra, zaczynam!

Króliki zawsze rozpoznawały szaleńców. Nie chciały ich na swych terytoriach, bo bały się o zniszczenie swoich nor. Szczególnie bał się królik Zbigniew Puch, ponieważ niedawno zakupił nowy telewizor plazmowy w hipermarkecie Nowoczesny Królik, a akurat właśnie kończyła się przecena tych telewizorów. Pani Ogonkowa też się martwiła, ale nie z powodu telewizora, tylko z powodu nowej łazienki w norze, dla swojej trójki dzieci. Była specjalna, bo miał trzy zlewy, trzy prysznice i trzy lustra, ale nie trzy kibelki, bo króliki wszystko robią do trawy, którą gracz zbiera (to teraz wiecie, czemu trawa nie jest tak dobrym paliwem do ognia). Wróćmy do tematu szaleńców i królików. Pewnego wieczora, wszystkie króliki zgromadziły się przy szkielecie Wiltona. Na samą głowę wszedł Wielki Króliczy Król (tak naprawdę był karłem, będziemy go nazywać w skrócie WKK). Najpierw musiał poprosić bawoła, by uciszył króliki. -Obywatele!-zaczął WKK-Najwyższy czas skończyć to zamartwianie! Mam pomysł niestety ryzykowny. Potrzebujemy trzech królików, aby udały się do...-tu organista zagrał złowrogą muzykę.-...demona Maxwella! Wszystkie króliki przestraszyły się tym pomysłem. Jeden nawet zemdlał. Król zapytał, czy ktoś się zgłasza. -Ja!-wykrzyknął Zbigniew Puch-Za mój telewizor!!!-króliki zaczęły bić brawa. Później zgłosiła się pani Ogonkowa, a po niej młody, ale odważny królik, Janek Uszko.WKK się zgodził, ale powiedział, żeby najpierw wszyscy się wyspali.

Nazajutrz króliki wstały i pognały do drzwi Maxwella. Zobaczył je Wilson, ale pomyślał: "Ach, te króliki". Trójka znalazła element poszukiwań i weszła tam. Pięć minut później przywitał ich Maxwell, ale zamiast jego uśmiechu, twarz wyrażała "Że What?". Króliki objaśniły mu powód wizyty. Na twarzy demona pojawił się diabelski uśmieszek. Maxwell zaprowadził je do"bezpiecznego azylu" (tak powiedział). Nagle przed królikami pojawiła się trzymetrowa umowa. Króliki, to przecież zwierzaki, więc nie umiały czytać, ale Maxwell to wiedział. Powiedział: -Słuchajcie. umowa jest prosta. Jedyny jej warunek jest taki że...-Niedokończył, ponieważ króliki mu przerwały. Zbigniew mówił, że będą pewnie musieli walczyć na arenie, pani Ogonkowa myślała o zamianie w potwora, a Janek, w kółko krzyczał że dłużej nie wytrzyma i pomaluje na żółto podłogę. Demon go póścił do suchej trawki. Kiedy wrócił oświadczył, że chce tylko telewizora pana Zbigniewa. Dwa dni później najbliższy las ogarnęła plotka, że niebo zaczęło płakać. Tak naprawdę w tej umowie był haczyk. I właście ten haczyk widzisz kiedy masz mało zdrowia psychicznego.

To by było na tyle. Z góry dziękuję i przepraszam za wszystkie błędy.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.