FANDOM


Tak! Jest! Chwila na którą wszyscy czekali! Gdyby w Don't Strave wynaleziono by łódź

4!!!!!!!!!

Drewno przykleiło się do stopy robota. Na Wolfganga i Wickerbottom padł już cień stopy. To był koniec... Zaraz coś tam nadciąga. Czy to... WAXWELL NA KRAMPUSIE?! Zdziwieni? No przecież nie opisałem JEGO przygód. Ale za nim przejdziemy do Waxwella, musicie zobaczyć, co stało się wcześniej.

Wendy usiadła na kamieniu i obserwowała Kwiat Abigail. Akurat była obok gniazda pszczół. Musicie wiedzieć, że tamte pszczoły były na tyle inteligentne, że wyczuwały, kiedy ktoś ukradnie im kwiat. Jednak były na tyle głupie, że pomyślały, że ten kwiat nie należy do Wendy, tylko im go ukradła. Kiedy jedna z pszczół podeszła do niej zawiadomiła inne telepatycznie (LOL), że ktoś ukradł im kwiat. Było dużo uli, więc Wendy się bała. No może, poprzednim razem się nie bała, ale z innego powodu. Nie bała się o siebie. Bała się o kwiat. Piędziesiąt ostrych żądeł skierowało się ku twarzy dziewczynki.

Willow szła sobie zadowolona. Przed drogą przebiegł płonący króliczek, matka wysoki ptak płonęła przy świeżo wyklutym pisklęciu. Słowem: Cudowny dzień dla Willow. Kiedy z lasu wyssała resztki życia usłyszała bzyczenie. Grube pszczoły komuś zagrażają. Szła w stronę odgłosu i zobaczyła Wendy. Kiedy ich spojrzenia się skrzyżowały, Willow rzuciła zapalniczką w pszczoły. Wendy szybko uciekła. Jednak jak się okazało obok leżał jakiś szlam. Zapalniczka na niego spadła i BUM! Wszystko mniej więcej wyglądało tak:
Plik:Wybuch!.jpg

Nagle dziewczynki usłyszały jakiś jakby ryk, może ryczenie osła? Nagle zobaczyli Krampusa. Pędził ku nim, gdy nagle coś zadzwoniło. Krampus odebrał komórkę.

-Halo? Nie, teraz nie mogę, robota. To o siódmej? Okej. Spoko. Narka-powiedział  do słuchawki. Dziewczynki spojrzały na niego zdziwone.

-Co?-odparł-też mam życie towarzyskie.

-No dobrze, wiemy już skąd mamy Krampusa, ale czemu Waxwell go ujeżdża?-zapyta któryś z czytelników. Powiem  to znowu: cierpliwości. Teraz przyjrzymy się Waxwellowi. Usłyszał ten ryk, więc wiedział, że to krampus. Poszedł w stronę odgłosu i zobaczył Krampusa zbliżającego się do Willow i Wendy. Nie wiedział, co robić. Nikt nie wiedział dlaczego, ale Waxwell wskoczył na krampusa i ujeżdżał go jak byka na rodeo. Nagle przyszedł Woodie w słomianym kapeluszu.

-Ej ludzie! Znalazłem swoją gitarę!-powiedział Woodie i zaczął śpiewać:

Rodeo! Rodeo!

Jupitajeeeee! Jupitajooooo!

Rodeo! Rodeo!

Jupitajeeeee! Jupitajooooo!

Nagle Krampus zaczął próbować zrzucić Waxwella, podskakując i biegając. Akurat zaczął biedz w stronę olbrzymiego robota, jednak nikt go nie widział. Wendy, Willow i Woodie biegli za krampusem.

I teraz jesteśmy w tym momencie w którym zacząłem historię. Więc wracając do WX'sa i spółki Krapus biegł, biegł i biegł, i nagle kiedy zobaczył robota, próbował zachamować. Jednak hamowanie Kramposowi nie wychodziło, więc Waxwell zsiadł z niego, a Krampus uderzył w stopę robota. Zrobił to z taką siłą, że ogromny mechanizm upadł na ziemię. Zaczął wypluwać przekładnie. Wypluł ich tylę, że zaczął się zmniejszać. Przekładnia zasypała Krampusa. Na samym końcu wypluł... Wilsona. Wszyscy ucieszyli się, że WX-78 znów jest normalny. Jak się okazało w jego bazie danych znaleziono hieroglify z grobów. Wickerbottom je wytłumaczyła i okazało się, że opowiadały bardzo ciekawą historię. Bo kiedyś na cmentarzu budowano katapulty, ale duch wszystkich przestraszył i zniszczył je. Przekładnie zachował w grobach. Opowieść ta była napisana w środku średniowiecza.

-To że coś jest stare, nie znaczy, że jest nudne-powiedziała Willow.

-To samo mówię, kiedy myślę o Wickerbottom-dodał Woodie.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.