FANDOM


Kolejne opowiadanie dla drogich czytelników! =]

Maxwell rosmyślał. No fakt, siedzi długo w branży porywania ludzi do tego świata. Nikt go nie lubi. A co by było, jakby się zmienił? Jakby był dobry? Pokaże wszystkim swoje nowe ja!

Podejście pierwsze: Wilson

Wilson ścinał drzewa w króliczych nausznikach. Nagle za nim pojawił się Maxwell.

-Witaj-powiedział demon-Chcę ci pomóc. Może ściąć te drzewo-spytał. Wilosn nie reagował, tylko wciąż ściniał drzewo.

-Ej nie rozumiesz mnie?!-krzyknął Maxwell. Nagle Wilson zdjał królicze nauszniki, przez które nic nie słyszał. Odwrócił się. Zobaczył Maxwella, zrobił taką minę:

Plik:MAXWELL!.jpg
i rzucił w niego siekierą. Maxwell zrobił unik. Czas na inną osobę!.

Podejście drugie: Willow

Willow siedziała i podpalała las. Kiedy już się spalił przybył Maxwell.

-Willow! Czy chciała byś mieć więcej lasów do podpalenia?-spytał. Willow spojrzała na niego.

-Już drugi raz mnie nie na nabierzesz-odpowiedziała dziewczynka i poszła podpalić kolejny las.

Podejście trzecie: Wolfgang

Maxwell pojawił się w obozie Wolfganga. Cyrkowiec boksował się z mięsną kukłą. Nie zwracał na demona uwagi.

-Witaj Wolfgang-przywitał go Maxwell. Mięśniak przestał ćwiczyć.

-Cześć-odpowiedział Wolfgang i wrócił do ćwiczeń-Jestem silny.

-To wiem-powiedział Maxwell-A chciałbyś być jeszcze silniejszy?

-Jestem silny.

-Jesteś, ale czy chciałbyś być jeszcze bardziej silniejszy?

-Wolfgang jest bardzo silny.

-TAK, JESTEŚ SILNY, ale chcesz być jeszcze bardziej silniejszy?

-Wolfgang był, jest i będzie silny.

Podejście czwarte: Wendy

Maxwell pojawił sie na cmetarzu. Na nagrobku siedziała Wendy i trzymała kwiat Abigail. Demon chciał coś powiedzieć, ale Wendy była pierwsza.

-Czuję z tobą dziwne powiązanie

-Ja właściwie też. Zrobić coś dla ciebie?

-Czy kiedyś kogoś zabiłeś? Jakie to uczucie? Czy widziałeś Duchy? Były one duchami twoich krewnych? Zabiłeś kiedyś krewnych?

-Eee...Muszę iść... do kibelka-odpowiedział Maxwell trochę zakłopotany. Kiedy znalazł się daleko od niej odetchnął z ulgą. Kto wychowywał takie dziecko?

Podejście piąte: WX-78

On nie ma empatii, więc Maxwell go pominął.

Podejście szóste: Wickerbottom

Nasza bibliotekarka czytała książki na dywanie. Chyba zgadniecie, kto się pojawił.

-Witaj-powiedział Maxwell-Zrobić coś dla...

-Ciii!-przerwała Wickerbottom-Czytam o zanoidach-dodała nie podnąsząc wzorku znad książki: "Sekrety biologi"

-Uwielbiam zanoidy one są super!-powiedział z udawanym entuzjazem Maxwell.

-Zanoidy zabijąją kiroidy

-Biedna kiroidy!

-..Które produkują truciznę dla zanoidów.

-To zanoidy są złe, czy dobre?

-Nie znasz się na biologi, więc lepiej nie mów nic więcej.

Podejście siódme: Woodie

Drwal ścinał drzewa. Za drzewem, które ściął pojawił się Maxwell.

-Cześć...-powiedział nieco zaskoczony Woodie

-Zrobić coś dla ciebie?-zapytał Maxwell zapominając o powitaniu.

-Wyczaruj mi drzewo!-wykrzyknął Woodie. Maxwell wyczarował drzewo.

-Kolejne-dodał Woodie-I jeszcze jedno! I jeszcze jedno!

Woodie ścinał drzewa i ścinał, a wiemy co się stanie jak zetnie ich za dużo...

-AAAAA! BOBER!-zapiszczał Maxwell jak dziewczyna.

Podejście ósme: Wes

Wes robił balony. Nagle pojawił się Maxwell. Zbił wszystkie balony, a Wes leżał na ziemi nieprzytomny. Wszystkie zwierzęta skierowały na niego wzrok. Maxwell oddalił się powoli mówiąc: "ogar, ogar".

I to już koniec tej historii. Pragnę podkreślić, że podczas tego opowiadania nie ucierpiało żadne zwierzę.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.