FANDOM


 

To już moje trzecie opowiadanie, znów zaczynające się pytaniem. Zaczynam!

Maxwell siedział w swojej rezydencji na Koszmarnym Tronie. Jak zwykle zastanawiał się, jak by tu uprzykrzyć  życie Wilsonowi. Wciąż myślał. Nie mógł się skupić, ponieważ jego indyki hałasowały. Nagle Maxwellowi podsunęła się myśl. Spojrzał na siedzący obok szkielet.
-Czy myśl o tym samym co ja?-zapytał go.
-Klik, klik, klik-odpowiedział szkielet.
-Co? Nigdy się nie odzywałeś.
-Hiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiis!
-Już się nigdy do ciebie nie odezwę!
Cisza. Maxwell wstał ze swojego tronu (wtedy mógł, bo Wilson jeszcze nie wszedł w jego drzwi) i spojrzał w okno. Na jego twarzy pojawił się wredny uśmieszek.

Demon miał już plan. Powiększy swoje indyki, opęta ich umysły i wsadzi do krzaków jagód. Kiedy Wilson będzie je zrywać, indyk wyskoczy i go zaatakuje.
-Hm… Indyk…Jakoś nie brzmi zbyt groźnie. Od teraz będziecie Gobblerami!-wykrzyknął Maxwell do swoich indyków. Jak na zawołanie rozpętała się burza.
-Co? Akurat teraz? No nic, zrobimy to jutro…
-Klik, klik, klik!
-Cisza!

Nazajutrz Maxwell wykonał swój plan. Powiększył Gobblery, opętał je i wsadził do krzaków jagód. Ale umysł ptaka był taki słaby, że było go łatwo opętać. Był też tak słaby, że zaraz zapomniał, że został opętany. Więc, gdy Wilson zbierał jagody, Gobbler wyskoczył, ale nie zaatakował, tylko uciekł. Widział to Maxwell. Po chwili wykonał facepalm.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.