FANDOM


Jakiś czas temu...

Przy ognisku siedziały cztery osoby: Lorax, Marnin, Wave Evans i Piotrhero. Lorax zastanawiał się nad ich zadaniem, otrzymali bowiem oni zadanie od Dysortograf'a żeby zbadać tą wyspę bo słychać jakieś krzyki w nocy. Ogólne zadanie rozumiał, tylko nie wiedział czemu tylko oni zostali wysłani, a nie np.Dragoniar czy ktoś. Czemu tylko my musieliśmy przypłynąć na tą wyspe - powiedział na głos Lorax - a nie ktoś inny? Wtem odezwała się Wave - bo przecież to my się zgłosiliśmy do tej misji. Lorax wykrztusił tylko ciche: 'a no tak' po czym zapanowała długa cisza i wszyscy patrzyli się w ogień. Gdyby nie przerażający krzyk pewnie by nadal milczeli, był on tak głośny że Piotrhero podskoczył. Był to krzyk dobrze znany im więc postanowili że Marnin i Wave udadzą się do lasu o świcie. Rano, gdy słońce już jasno świeciło, udali się do lasu w poszukiwaniu źródła hałasu, a ci którzy nie poszli zbierali materiały i żywność. Przedzierając się przez gęsty las i zbierając borówki po drodze znowu usłyszeli ten sam krzyk tylko głośniej, co pomogło zlokalizować źródło hałasu.

Tymczasem...

Adixmen ciągle szukał miejsca skąd dochodził hałas, po drodze znalazł jedynie: 348 drzew, 37 wysokich traw, 22 borówek, 2 statuły Maxwella, więzienie wes'a i 2 mandragory ale nie znalazł tego czego szukał. Nagle rozległ się krzyk taki sam jak wtedy, tak samo wściekły i przerażający, ale głośniejszy dzięki czemu wiedział gdzie ma iść. Pobiegł do miejsca skąd dobiegał owy krzyk, po drodze myślał nad nim bo już kiedyś go słyszał. Gdy był już na miejscu przypomniał sobie skąd go znał. Był to krzyk gęsiołosia który stał na pewnej polanie otoczonej z każdej strony lasem. Właśnie miał się rzucić na Adixmen'a kiedy coś go zaczęło trzymać. Był on przywiązany za pomocą łańcucha do ogromnego świerku. Ktoś specjalnie go przywiązał żeby nie odleciał tylko nie wiedział kto. Nagle usłyszał jakiś hałas dobiegający z krzaków...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.