FANDOM


                                                                     PROLOG

                                                                 „W zamknięciu”

              Książe znajdował się w ciemnym pomieszczeniu.Był przykuty łańcuchami do krat swojej celi.

Dniami i nocami był bezlitośnie torturowany,a od czternastu dni nie wypowiedział ani słowa.

Mężczyzna rozmyślał nad swoim losem.Czy zostanie tu na zawsze?Umrze dziś czy może jutro?

Te myśli nie pozwalały mu zasnąć.Usłyszał dźwięk kluczy i otwieranie drzwi do celi.

-Władca prosi o twoje natychmiastowe przybycie!-Wykrzyknął strażnik pogardliwie.

-Prosi? Pierwszy raz słyszę!-skomentował książę.

-To ty mówisz? Nie ważne! Na rozmowę z Władcą trzeba dobrze wyglądać,więc zaraz przyjdą tu cię umyć.-Strażnik zawołał pozostałych, a ci  zgolili księciu brodę i umyli go.Po ubraniu mężczyzny wyprowadzili go z celi, a następnie poszli z nim wielkim,złotym korytarzem.Zawiązali mu  oczy  i wprowadzili go do wielkiej niebiesko-złotej sali.

-Więc jesteś!-rzekł niski człowiek ze zdeformowanym głosem.Nosił złote szaty i błękitną pelerynę.

Wiezięń tylko mruknął.

-Spodziewałem się czegoś więcej po kimś takim jak ty!-„Władca”  spojrzał na poobijanego księcia.

Książe wykrzyknął dziwne słowo.

-Co to miało być?Beknąłeś?-zaśmiał się karzełek.-Kaszel?Chrypa?

-Moja przepustka do zwycięstwa i…-Wyskoczył przez okno nie dokańczając zdania.

-Gonić go?-Zapytał się brodaty mężczyzna.

-Nie.Wyślijcie tylko rozsadnika aby go szpiegował,a jeśli będzie sprawiał kłopoty wyślijcie też i wargi!-Człowiek ze zdeformowanym głosem upadł na ziemię trzymając się za głowę.



-Mamy gości…przygotować wóz…jedziemy…do…Białego Pałacu…szybko…On już przybył…i…czeka na swoją…ŚMIERĆ.-Karzeł się  uśmiechnął.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.